Jacek Drost

Beskidy: irytują nas, ale je kochamy

Wielką plamą na honorze Beskidów jest to, że w miejscowościach regionu, uważającego się za turystyczną stolicę południowej Polski oraz zielone płuca Fot. arc Wielką plamą na honorze Beskidów jest to, że w miejscowościach regionu, uważającego się za turystyczną stolicę południowej Polski oraz zielone płuca Śląska, często przekroczone są normy jakości powietrza. Najgorzej jest zimą, ale i latem nie ma powodów do zadowolenia. Od Beskidów należy oczekiwać powietrza czystego jak łza, a nie duszącego smogu. To temat na najbliższą przyszłość. Bez dwóch zdań.
Jacek Drost

Nasze góry mają swoje plusy i minusy. A od miłości do nienawiści jeden krok - ta stara prawda pasuje też do Beskidów. Kto w te wakacje choć raz tu nie zajrzy?

Ani nie są najwyższe, ani najdziksze, w sumie to nawet przewodników turystycznych o nich niewiele jest na księgarskich półkach - nie to co o Tatrach czy owianych mroczną tajemnicą Bieszczadach. A mimo wszystko Beskidy - zaś Beskid Śląski i Żywiecki w szczególności - mają swój klimat i urok. Wiedzą o tym doskonale wszyscy ci, którzy choć raz w życiu zapuścili się na beskidzkie szlaki, spojrzeli ze Skrzycznego na Kotlinę Żywiecką czy podziwiali zamgloną Małą Fatrę z Baraniej Góry.

Justyna Sekuła, przewodniczka beskidzka i autorka bloga o górskich wędrówkach withlove.pl, porównuje Beskidy do mężczyzn. Beskid Śląski to dla niej gryfny karlus: „Fajny chłopak. Spoko ziom. Wyluzowany typ. Być może dlatego, że mieszka niedaleko czeskiej granicy. Nie da się go nie lubić - pójdzie z Tobą na imprezę, wesprze dobrym słowem w czasach kryzysu i zawsze będzie się śmiał z Twoich żartów, nawet jeżeli są suche jak bułka po trzech dniach noszenia w plecaku” - pisze o Beskidzie Śląskim pani Justyna. Z kolei Beskid Żywiecki to dla niej taki Johnny Bravo: „Najwyższy, najładniejszy, najlepszy. Nieco narcystyczny. Lubi być podziwiany i zdobywany, ciągle stara się uwieść młode, atrakcyjne kobiety. Przystojny i świadom swoich atutów, szczyci się dużą liczbą ciekawych miejsc, które ochoczo pokazuje” - czytamy na blogu Justyny Sekuły. No i jeszcze Beskid Mały - mały, ale wariat. Tak to pasmo charakteryzuje przewodniczka beskidzka: „Cichy, niepozorny, ciągle na uboczu. Obserwator wydarzeń, nie lubi być w centrum uwagi. Pomijany w zaproszeniach na szkolne prywatki. Przy bliższym poznaniu zyskuje na wartości”.

Ile osób, tyle skojarzeń z Beskidami. Dla jednych to góry, dla drugich znakomite miejsce do aktywnego wypoczynku, jeszcze inni zachwycą się kuchnią regionalną lub folklorem góralskim. Nie braknie też takich, którzy przy wszystkich zaletach regionu wskażą też jego wady, jak chociażby problemy z dojazdem, znalezieniem miejsc parkingowych czy... ceny w schroniskach.

Jakie są Beskidy? Najlepiej przekonać się na własnej skórze. Dzisiaj zaczynają się wakacje, więc jest okazja, by odwiedzić Szczyrk, Wisłę, Istebną czy Korbielów i stworzyć listę rzeczy, za które jesteśmy w stanie pokochać Beskidy, a za które nie. Nasza lista wygląda w następujący sposób - proszę spojrzeć obok.

Beskidy na tak i na nie.
Stwórzmy wspólną listę. Wakacje to znakomita okazja, żeby stworzyć listę rzeczy, które w Beskidach się nam podobają, a które nie. Jeśli mają Państwo jakieś spostrzeżenia i przemyślenia, można przesłać je na adres: j.drost@dz.com.pl W wakacje uzupełnimy naszą listę o Państwa propozycje. Być może owe wspólne przemyślenia zachęcą samorządowców i gestorów bazy rekreacyjno-wypoczynkowej w Beskidach do działania.

Jacek Drost

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.