W najbliższą środę 22 lipca Sejm będzie ostatecznie głosował prezydencki projekt ustawy o świadczeniu pieniężnym dla osób zesłanych i deportowanych do Związku Sowieckiego w latach 1939 – 1956.
Prezydent chce, aby państwo polskie wypłaciło jednorazowe zadośćuczynienie za krzywdy osobom, które w czasie II wojny światowej i po wojnie zostały wywiezione w głąb ZSRS w ramach deportacji ludności polskiej lub po 1944 roku, w ramach represji politycznych.
Tragedia wywózek dotknęła wtedy ponad miliona Polaków. Urząd ds. Kombatantów szacuje, że żyje ich jeszcze ok. 22 tysięcy, a większość była wywieziona w dzieciństwie. Zgodnie z projektem każdy ma dostać 200 złotych świadczenia za każdy miesiąc na zsyłce, przy czym nie może to być mniej niż 2,4 tysiąca.
Władze szacują, że średni pobyt na terenie ZSRS trwał 66 miesięcy, więc średnie świadczenie wyniesie ok. 13 tysięcy złotych. W sumie budżet państwa będzie to kosztować 290 mln zł.
- To Rosja powinna zapłacić te odszkodowania, ale się do nich nie przyznaje – mówił 15 lipca w Sejmie prezydencki minister Andrzej Dera. – Polska bierze to na siebie, aby dać tym ludziom zadośćuczynienie. Dajemy to, co jest możliwe do wypłacenia w budżecie państwa. Środowiska Sybiraków akceptują to.
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.
już od
3,69 ZŁ /dzień