Archiwa Instytutu Pamięci Narodowej pełne życiowych dramatów

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt/Polskapresse
Teresa Semik

Archiwa Instytutu Pamięci Narodowej pełne życiowych dramatów

Teresa Semik

Śladów współpracy z bezpieką, jeśli są, nie można już ukryć czy zniszczyć. Nieuchronnie wyciekną z archiwów IPN, prędzej czy później, bo ta mroczna przeszłość wciąż organizuje się na nowo. Jeśli jednak spróbujemy ją zrozumieć, może nas zmienić.

Kazimierz Popiołek jechał na delegację do Warszawy na dwa dni, ale nie doszedł do dworca kolejowego w Katowicach. Na ulicy został zatrzymany przez bezpiekę tylko po to, żeby zmusić go do współpracy. Takie to były mroczne czasy. Ludzie znikali z ulicy, latami siedzieli w więzieniach, bo inaczej myśleli o Polsce.

„Wywnioskowałem, że kandydat na werbunek pójdzie chętnie, ponieważ zależy mu na rodzinie” - pisał o Popiołku ppor. Ryszard Cierpiał z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach. W domu została żona i dwójka maleńkich dzieci. Był rok 1951. Z dokumentów w katowickim IPN wynika, że do roku 1956 Kazimierz Popiołek pozostawał „w czynnym zainteresowaniu” bezpieki jako TW „Lech”.

Dlaczego Popiołek?

Gdy w 1948 roku katowicka bezpieka przystąpiła do rozpracowania osób podejrzanych o przynależność do poakowskiej „Ojczyzny”, listę osób, które rzekomo chcą przemocą obalić „ustrój demokratyczny”, otwierał właśnie Popiołek. Byli na niej także literaci: Zbyszko Bednorz, Zdzisław Hierowski, Wilhelm Szewczyk i Reinhold Wydra z „Dziennika Zachodniego”. Sprawie nadano kryptonim „Alfa”.

Konspiracyjna „Ojczyzna” dążyła do tego, by w wyniku drugiej wojny Polsce przywrócono ziemie aż po Odrę i Nysę. Bezpieka wiedziała, że po wojnie członkowie tej organizacji spotkali się także w Katowicach, dwukrotnie w mieszkaniu Kazimierza Popiołka. Postanowiła zwerbować młodego wtedy naukowca, od dłuższego czasu śledzonego, by przy jego pomocy rozpracować całe to środowisko. Kazimierz Popiołek musiał być przerażony. To widać w protokole z wielogodzinnego przesłuchania. A przecież całą wojnę ocierał się o śmierć. Pod pseudonimem „Janek”, pełnił funkcję kierownika Śląskiego Biura Szkolnego, zajmującego się przygotowaniem nauczycieli do pracy na ziemiach zachodnich. Jak podaje Zbyszko Bednorz w książce „Lata krecie i orłowe”, warszawskie mieszkanie Janiny i Kazimierza Popiołków było miejscem spotkań osób zaangażowanych w tajne nauczanie na Śląsku.

Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Teresa Semik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.