Jarosław Staśkiewicz

Apteki dla farmaceutów. Koniec z dominacją sieci aptecznych?

Dostępność aptek z roku na rok jest coraz większa, ale już 40 procent jest własnością aptecznych sieci. Wśród sześciu największych takich sieci, cztery Fot. Łukasz Kasprzak Dostępność aptek z roku na rok jest coraz większa, ale już 40 procent jest własnością aptecznych sieci. Wśród sześciu największych takich sieci, cztery należą do zagranicznych funduszy.
Jarosław Staśkiewicz

Sejm pracuje nad zmianami w prawie, które mają ograniczyć dominację sieci aptecznych. Według farmaceutów dziś konkurencja jest już na tyle duża, że nie grozi nam wzrost cen leków.

Aptekę może założyć wyłącznie farmaceuta, a jeśli ma już cztery apteki, nie dostanie pozwolenia na otwarcie kolejnej - to najważniejsze punkty w poselskim projekcie zmian do prawa farmaceutycznego.

Chodzi o to, by powstrzymać wielkie sieci, które zaczynają na rynku dominować. Według danych Naczelnej Rady Aptekarskiej na sieciówki przypada już ponad 60 procent wartości sprzedawanych leków.

Czy ograniczenie konkurencji nie będzie oznaczało podwyżek cen leków? - Zmiany mają dotyczyć wyłącznie nowo otwieranych aptek - podkreśla Marek Tomków, prezes Opolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. - Wszystkie, które już istnieją, pozostaną.

Nadal będzie konkurencja cenowa i łatwy dostęp do aptek. To brak tych regulacji powoduje, że apteki są likwidowane - już dzisiaj szacuje się, że zagrożonych bankructwem jest ich ok. 4 tys. w całej Polsce. Z materiałów Naczelnej Rady Aptekarskiej wynika, że w kraju jest 14,5 tys. aptek i ciągle ich przybywa. Dziennie na dwie zamykane, należące do farmaceutów, powstają trzy nowe, tworzone przez sieci apteczne.

- Dla niewielkiej, rodzinnej sieci, takiej jak nasza, nowe prawo oznacza stabilizację - mówi Maciej Zaklika, właściciel kilku aptek m.in. w Dobro­dzieniu, Oleśnie, By­czy­­nie, Kluczborku. - Bez takich zmian trudno byłoby nam w dłuższej perspektywie konkurować z firmami, które traktują to wyłącznie jako biznes. W ostatnich latach za apteki brali się wszyscy, bo było przekonanie, że to przynosi pieniądze. I z myślą o tym, żeby zbudować sieć, którą potem można sprzedać jeszcze większym sieciom. Wiele krajów, takich jak Niemcy czy Austria, już dawno wprowadziło ograniczenia podobne do tych, nad którymi pracuje nasz Sejm.

- Zawsze chodzę tam, gdzie jest najtaniej i zwykle są to sieciówki - przyznaje Brygida Jakubowicz, która choruje na cukrzycę i na lekarstwa wydaje dwie trzecie renty.

Farmaceuci uspokajają. - Nic się nie zmieni, przecież 1 stycznia nie podniosę cen, skoro po drugiej stronie ulicy jest konkurencja, która wcale nie zniknie - zauważa Maciej Zaklika.

- Te zmiany w prawie są spóźnione co najmniej o kilka lat - mówi rozgoryczony właściciel jednej z brzeskich aptek. - U nas już zniknęła apteka przy ul. Jagiełły, kolejni właściciele sprzedają swoje apteki sieciom. A my nie jesteśmy w stanie konkurować cenowo z koncernami, które mają setki aptek i kupują hurtowe ilości lekarstw.

Rynek leków

Jarosław Staśkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.