Adrian Czubak, wojewoda opolski: Ja poziomu agresji w regionie nie podnoszę, choć mnie atakują

Czytaj dalej
Fot. Fot. Sławomir Mielnik
Krzysztof Ogiolda

Adrian Czubak, wojewoda opolski: Ja poziomu agresji w regionie nie podnoszę, choć mnie atakują

Krzysztof Ogiolda

Dekomunizację nazw ulic należało przeprowadzić już dawno, na początku lat 90. – mówi wojewoda opolski, Adrian Czubak.

Po dwóch latach sprawowania urzędu wojewody czuje się pan bardziej urzędnikiem czy arbitrem?
Przede wszystkim urzędnikiem, który pilnuje przestrzegania prawa, bo to mój podstawowy obowiązek. Podobnie jak reprezentowanie rządu RP w terenie i realizacja polityki rządowej. Ale to nie wyklucza bycia arbitrem i tym, kto inicjuje pewne sprawy, a potem – znów jako urzędnik – pilnuje, by zostały wykonane. Przykład? Zająłem się sprawą tak ważną dla bezpieczeństwa regionu jak radar meteorologiczny na Górze św. Anny. Ta sprawa została rozpoczęta wiele lat temu i zaprzepaszczona. W końcu udało się tak zmienić prawo, że radar został uznany za strategiczną budowlę przeciwpowodziową, podobnie jak wały. Jeśli zajdą w regionie jakieś niekorzystne zjawiska pogodowe, dowiemy się o nich szybciej niż kiedyś. Dotąd nasze województwo było najprawdopodobniej jedynym, które takiego radaru nie miało. Negocjatorem byłem podczas protestu głodowego mieszkańców Dobrzenia Wielkiego…

Ale w raporcie dotyczącym powiększenia Opola nie uwzględnił pan ani protestów mieszkańców, zwłaszcza Dobrzenia, ani ich skali. W ich ocenie nie był pan wówczas arbitrem. Krzyczeli: „Wojewoda bez honoru!”.
Jako urzędnik odniosłem się bezpośrednio do wniosku i wydałem opinię, zgodnie z prawem. Jako wojewoda ani razu nie uchyliłem się od spotkania z mieszkańcami. Było takich spotkań około dwudziestu. Rozmawiałem także z samorządowcami. Na terenie gminy Dobrzeń Wielki i tu, w urzędzie. To były rozmowy ciężkie, burzliwe, ale nigdy z nich nie zrezygnowałem. Po okrzykach, które pan przytoczył, było mi przykro, ale nigdy się nie obrażałem. Rozmawiałem do samego końca. Także w czasie protestu głodowego. Byłem w kontakcie z głodującymi, z władzami gminy, z biskupem Andrzejem Czają. Efekt był taki, że do żadnego nieszczęścia nie doszło. Starałem się być mediatorem, arbitrem i urzędnikiem w jednym.

W ostatnich tygodniach kojarzy się pan Opolanom m.in. z dekomunizacją nazw ulic. Wielu ocenia pana rolę krytycznie. Myślę choćby o ulicy Jana Rychla czy 8 Marca.
Oberwało mi się za to niesłusznie. Pilnowałem przestrzegania ustawy przyjętej przez parlament. Tam zostało opisane, do czego każdy jest zobowiązany. Kilkakrotnie informowałem gminy, by były do procesu realizacji tzw. ustawy dekomunizacyjnej przygotowane, na kilka miesięcy przed terminem jej realizacji. Było również dość czasu, żeby ze mną o tym rozmawiać. Zamiast rozmów pojawiły się emocje. Wielkie i niepotrzebne.

Wojewoda opolski o dekomunizacji ulic, programie 500+, ochronie przeciwpowodziowej, budowie dróg w regionie. Czytaj cały wywiad z Adrianem Czubakiem.

Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.