1939-1944. W oczach niemieckich artystów

Czytaj dalej
Fot. fot. archiwum autora
Dawid Golik historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

1939-1944. W oczach niemieckich artystów

Dawid Golik historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają. Generalne Gubernatorstwo ma być przyjaznym miejscem dla osiedlających się tu Niemców. "Oswajaniem" ziem polskich zajmują się Wydział Propagandy oraz Instytut Prac Niemieckich na Wschodzie.

Podbita w 1939 r. przez Niemców Polska miała być nie tylko rezerwuarem siły roboczej dla III Rzeszy oraz obiektem wyzysku ekonomicznego, ale też w przyszłości miejscem osiedlania się i pracy obywateli niemieckich.

Z jednej strony władze okupacyjne chciały więc uczynić utworzone w październiku 1939 r. Generalne Gubernatorstwo (GG) przyjaznym i bezpiecznym dla siebie, dławiąc przy tym wszelki opór Polaków, z drugiej zaś jak najbardziej upodobnić je do stron rodzinnych przybywających tam urzędników czy kolonistów niemieckich.

Szukanie niemieckości

Stopniowa germanizacja GG odbywać się miała na kilku płaszczyznach, przy czym niemal od początku objęte nią były kultura i sztuka, postrzegane jako istotne filary narodowego socjalizmu. Dużą rolę w tych działaniach odgrywały Wydział Propagandy Rządu GG oraz Instytut Prac Niemieckich na Wschodzie (tzw. Ost-Instytut).

Ten ostatni, powołany do życia przez gubernatora Hansa Franka w kwietniu 1940 r., udowadniać miał naukowo wpływy germańskie nad Wisłą, podkreślać wkład uczonych, myślicieli i artystów niemieckich w rozwój Polski oraz prowadzić studia nad osadnictwem i zagadnieniami rasowymi.

Poza badaniami historycznymi i antropologicznymi, których efekty wykorzystywano propagandowo na łamach prasy oraz w wydawanych przez Niemców czasopismach i książkach, decydowano się też na publiczne pokazywanie dorobku współczesnych niemieckich artystów, dla których inspiracją były dawne ziemie polskie.

22 marca 1941 r. decyzją gubernatora Franka otwarto w krakowskich Sukiennicach wystawę „Generalne Gubernatorstwo w oczach artystów niemieckich” („Deutsche Künstler sehen das Generalgouvernement”). Drugą odsłonę wystawy zaprezentowano rok później 31 października 1942 r., równolegle w pomieszczeniach Sukiennic oraz w siedzibie Ost-Instytutu (budynku Collegium Maius).

Wówczas też dla najlepszych twórców ustanowiona została nagroda im. Wita Stwosza, opiewająca na sumę 50 000 zł i już przez samą swoją nazwę - odwołując się do niemieckiego twórcy ołtarza w Kościele Mariackim - podkreślająca propagandowy cel konkursu. Po raz trzeci wystawę zorganizowano 19 listopada 1943 r. Na jej uroczystym otwarciu obecny był Reichsführer-SS Heinrich Himmler.

Polskie landszafty

Od samego początku wystawa pomyślana była jako prezentacja niemieckiego dorobku artystycznego, który w przyszłości zastąpić miał wszystkie przejawy sztuki polskiej. Szczególny nacisk położono na malarstwo, podkreślając, że niemieccy żołnierze i urzędnicy w GG nie powinni otaczać się dziełami, które, jak zauważał jeden z kuratorów wystawy, „w swej istocie w większości są obce naszej wrażliwości, naszemu gustowi i naszemu pojmowaniu sztuki”. Właściwsze według władz były obrazy malowane przez Niemców, dla Niemców, i zgodne z duchem narodowo-socjalistycznej symboliki - pracy, ziemi i przelanej za Rzeszę krwi.

Wśród obrazów prezentowanych w Sukiennicach przeważały akwarele, stosunkowo niewiele było malarstwa olejnego. Częstym motywem były widoki znanych budowli w większych miastach GG - Krakowie (Wawel, Sukiennice, Kościół Mariacki, Brama Floriańska), Warszawie (Pałac w Łazienkach, Plac Zamkowy, Belweder) czy Lublinie (Stare Miasto, Zamek) - oraz pejzaże polskiej prowincji, ze szczególnym uwzględnieniem Tatr i Beskidów. Wiele prac odnosiło się też do działań wojennych - kampanii wrześniowej, zwycięskich walk na wschodzie czy okupacyjnej codzienności. Zdarzały się obrazki z gett oraz obozów jenieckich, chociaż było ich niewiele. Całość uzupełniały portrety zwykłych żołnierzy, dowódców, niemieckich kolonistów czy polskich chłopów.

Na przestrzeni lat 1941-1943 swoje obrazy zaprezentowało na wystawie kilkudziesięciu artystów. Byli to zarówno twórcy z terenów tzw. starej Rzeszy, jak też urzędnicy i esesmani służący na okupowanych ziemiach wschodnich oraz miejscowi malarze z Krakowa, Warszawy, Zakopanego czy Lublina.

Zdecydowaną większość artystów stanowili jednak Niemcy służący w Wehrmachcie, którzy malowali to, co widzieli podczas walk i przemarszów. Na dorywczy charakter ich twórczości narzekał w 1943 r. jeden z organizatorów wystawy, dr Fritz Löffler: „Walka jest twardsza, wolny czas na twórczość artystyczną skurczył się. Jest to przede wszystkim widoczne w tym, że rzadkością są duże prace”.

Sztuka „na co dzień”

Mimo że główną część wystaw zajmowało malarstwo, to uzupełniały je także inne przejawy działalności artystycznej Niemców. Obok obrazów prezentowano architekturę wnętrz, fotografię, rzemiosło artystyczne oraz dekoracje teatralne pochodzące z Teatru Państwowego GG w Krakowie (dawnego Teatru im. J. Słowackiego), a także niemieckich teatrów w Warszawie i Lublinie.

Szczególne miejsce na ekspozycjach zajmowało budownictwo niemieckie. Pokazywano inwestycje drogowe i rzeczne w poszczególnych dystryktach GG, plany przebudowy Krakowa oraz makiety i rzuty ilustrujące prace budowlane w innych większych miastach. Prezentowane były przy tym okazałe modele nowych budynków użyteczności publicznej, mieszkań oraz obiektów sportowych, a także zdjęcia gotowych już realizacji.

Od początku osobne miejsce na wystawie zajmowała Niemiecka Poczta Wschód (Deutsche Post Osten). Zwiedzający obejrzeć mogli okolicznościowe kartki pocztowe, stemple i znaczki drukowane z okazji m.in. rocznicy utworzenia GG, 600-lecia Lublina czy 400. rocznicy śmierci Mikołaja Kopernika. Ernest Jaenicke z Wydziału Kultury Rządu GG wskazywał na istotną rolę znaczków i kart pocztowych w poszerzaniu wiedzy o nowych zdobyczach niemieckich na wschodzie:

Kiedy przeciętny Niemiec myślał kiedyś o wybitnych symbolach niemieckości na utraconym pograniczu, ukazywały mu się na zachodzie przede wszystkim katedra w Strasburgu, na wschodzie Kościół Mariacki w Gdańsku albo Dom Bractwa Czarnogłowych w Rydze nad Bałtykiem, a na południowym wschodzie katedra w Pradze. Kto mówił o Krakowie, Lublinie czy Kazimierzu? Dzisiaj krakowski Kościół Mariacki jest w świadomości Niemców znowu niemiecki, niemieckie są Sukiennice, Brama Krakowska w Lublinie, niemieckie budowle barokowe w Warszawie, niemieckie spichlerze nad brzegiem Wisły w Kazimierzu.

Swoistym znakiem czasu było też uzupełnienie wystawy z 1943 r. o obiekty rękodzielnicze wykonane przez żołnierzy frontowych. Powstawały one pod okiem instruktorów wysyłanych do jednostek Wehrmachtu, aby w trakcie wspólnych zajęć wzmacniać w młodych mężczyznach niemieckiego ducha. Patronem tej części wystawy było Dowództwo Okręgu Wojskowego GG.

Kres propagandy

Poza trzema wystawami w Krakowie, niemiecką sztukę pokazywano także w innych miastach okupowanej Polski, a osobną prezentację poświęconą GG zorganizowano również w Berlinie. Trudno dzisiaj ocenić, jaki rzeczywisty oddźwięk miały te przedsięwzięcia i czy spełniały pokładane w nich nadzieje.

Bez wątpienia, przynajmniej początkowo, musiały być istotnym elementem w oswajaniu się przybyłych na te tereny Niemców z polską rzeczywistością, podkreślały też dalekosiężne plany III Rzeszy związane z tymi ziemiami. Dotyczyło to przede wszystkim lat 1941-1942, kiedy potęga Niemiec wydawała się niezagrożona.

Mimo że adresowane przede wszystkim do Niemców, wystawy wspomagały także propagandę kierowaną do Polaków. Podkreślały siłę i waleczność Wehrmachtu, przypominały klęskę Polski w 1939 r., niekiedy wychodziły też naprzeciw konkretnym grupom, które chciano pozyskać. Stąd też na obrazach tak wiele portretów górali, widoków z okolic Zakopanego, panoram Tatr.

W 1944 r., w obliczu nadchodzącej klęski i zbliżania się do granic GG Armii Czerwonej, sprawy kultury i sztuki zaczęły schodzić na dalszy plan. Liczyły się budowane w pośpiechu umocnienia, ściągane siłą kontyngenty i sprawna biurokracja mogąca zapewnić spokój na zapleczu frontu wschodniego. Gubernator Frank nie zdecydował się już na kontynuację walki propagandowej przy pomocy sztuki. Do czwartej edycji wystawy nie doszło.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Dawid Golik historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.