Michał Wenklar, historyk, naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie

16 sierpnia 1919 r. Wybucha I powstanie śląskie

Uczestnicy I Powstania Śląskiego Fot. archiwum Uczestnicy I Powstania Śląskiego
Michał Wenklar, historyk, naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają. Członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska uderzają na Niemców w odpowiedzi na prześladowania polskich robotników i aresztowania działaczy niepodległościowych. Jednym z głównych ośrodków pomocy dla powstańców był Kraków.

Militarnie powstanie poniosło klęskę, ale wpłynęło korzystnie na sytuację przed zbliżającym się plebiscytem.

Przed powstaniem

Sytuacja na Górnym Śląsku w połowie 1919 r. była niezwykle napięta. Ziemie te zostały oderwane od Polski jeszcze w czasach piastowskich. Rodzima ludność wiejska i robotnicza mówiła gwarą śląską i w większości uważała się za Polaków, miasta były jednak zamieszkane głównie przez osoby uważające się za Niemców.

Na konflikt narodowościowy nakładał się konflikt społeczny - między robotnikami a właścicielami kopalń i hut. Ze względu na ogromne zagęszczenie ciężkiego przemysłu Górny Śląsk był bezcenny zarówno dla Niemiec jak i dla Polski. W czerwcu 1919 r. został podpisany Traktat Wersalski zakładający, że o przyszłości tych ziem rozstrzygnie plebiscyt.

Polityczną reprezentacją polskich mieszkańców była Naczelna Rada Ludowa z Wojciechem Korfantym. Mogła się powoływać na sukces, jakim było powstanie wielkopolskie z przełomu 1918 i 1919 r. W tym momencie naciskała jednak na ograniczenie się do działalności dyplomatycznej i unikanie napięć, które mogłyby doprowadzić do zbrojnej konfrontacji. Podobne stanowisko zajmowały władze Polski, świadome jak wielkim niebezpieczeństwem dla tworzącego się dopiero państwa byłaby otwarta wojna z Niemcami, gdy na pozostałych granicach wciąż trwały walki. Nieco inaczej patrzyli na to konspiratorzy z Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) Górnego Śląska. Oni bezpośrednio doświadczali niemieckich rządów i wierzyli bardziej w skuteczność karabinu niż dyplomatycznych targów.

A Niemcy bezpardonowo rządzili Górnym Śląskiem. Komisarz Otto Hörsing miał silne pełnomocnictwa, zwalczał działalność propolską i strajki śląskich robotników. Stacjonowały na tym terenie silne oddziały tzw. Grenzschutzu, mające na celu ochronę granicy z Polską. Niemieckich porządków pilnowały też złożone głównie z weteranów I wojny światowej formacje ochotnicze, tzw. Freikorpsy.

Sierpień 1919 r. przebiegał na Górnym Śląsku pod znakiem strajków. 11 sierpnia ogłoszono strajk powszechny, a 14 sierpnia strajkowało już 60 proc. górnośląskich robotników. 15 sierpnia w Mysłowicach żołnierze Grenzschutzu otworzyli ogień do protestujących robotników i ich rodzin - padli zabici, w tym kobiety i dzieci. Dzień później zaczęły się powstańcze walki.

Miejska partyzantka

Powstanie wybuchło w dużej mierze spontanicznie i samowolnie. Walki w południowych powiatach pszczyńskim i rybnickim rozpoczęły się w sobotę 16 sierpnia na podstawie decyzji i akcji działaczy POW, którzy przebywali w obozie dla uchodźców w przygranicznych Piotrowicach koło Karwiny. W niedzielę decyzję o powstaniu podjęła grupa kierownictwa POW w Bytomiu, na wieść o aresztowaniu stojącego na ich czele Józefa Grzegorzka. Powstanie już trwało, gdy o objęcie dowództwa skierowano się do komendanta górnośląskiej POW Alfonsa Zgrzebnioka.

Największy zasięg powstanie miało w powiatach pszczyńskim i rybnickim, graniczących bezpośrednio z ziemiami znajdującymi się już pod polską administracją. W powiecie pszczyńskim zajęto Tychy z dworcem kolejowym i większością okolicznych wiosek. Pod Paprocanami rozbrojono baterię artylerii i pododdział piechoty, zdobywając cztery działa. W powiecie rybnickim powstańcy zajęli m.in. Rydułtowy i Pszów oraz przygraniczne Godów i Gołkowice.

Walki wybuchały też w robotniczym sercu Górnego Śląska, w rejonie Katowic, Bytomia czy Mysłowic. Powstańcy nie zdobyli w całości żadnego z wielkich miast, co najwyżej ich dzielnice. Opanowali jednak m.in. Giszowiec, Nikiszowiec, Janów czy Szopienice, zajęli też Radzionków i Piekary Śląskie. Na krótko zdobyli dworzec w katowickiej Ligocie. Walki toczyły się tu w terenie o charakterze miejskim, a powstańcy mogli liczyć na wsparcie ludności licznych osiedli robotniczych.

Z przeważającymi liczebnie oddziałami Grenzschutzu nie mieli jednak szans i ostatecznie zostali wyparci na tereny II RP. Wobec braku nadziei na kontratak z udziałem regularnych jednostek Wojska Polskiego, Alfons Zgrzebniok podjął 24 sierpnia decyzję o zakończeniu walk. Zaczęły się represje. Niemcy przeprowadzali liczne aresztowania, były przypadki rozstrzeliwania pojmanych powstańców, a ponad 20 tys. uchodźców pozostało po polskiej stronie granicy.

Pomoc dla Śląska

Państwo polskie z przyczyn dyplomatycznych nie mogło wprost wspierać powstańców. W niewielkim stopniu dozbrajano wyruszające z terenów polskich oddziały, formowali się ochotnicy, były przypadki wymiany strzałów między wojskami polskimi a niemieckimi - ale tylko ponad linią graniczną. Formalnie Polska mogła tylko rozwinąć akcję dyplomatyczną, informować o niemieckich gwałtach i zabiegać o jak najszybsze wkroczenie na ten teren wojsk sojuszniczych.

Obok oficjalnych czy półoficjalnych działań rządu, pozostawało pole dla działań oddolnych, społecznych. Kraków odgrywał tu kluczową rolę. Na długo przed I powstaniem był dla wielu mieszkańców Górnego Śląska celem wycieczek i miejscem spotkania z polską kulturą i historią. Bezpośrednie obcowanie z Wawelem, krakowskimi kościołami i muzeami pomagało utrzymać świadomość narodową i dawało nadzieję na powrót do Macierzy. Wśród przewodników, którzy oprowadzali śląskie wycieczki, znajdował się m.in. były legionista Jerzy Dobrzycki, późniejszy dyrektor Muzeum Krakowa.

Żeby aktywniej wspierać dążenia Górnoślązaków do połączenia z Polską powstało pod koniec 1918 r. w Krakowie Towarzystwo Pomocy Górnemu Śląskowi. Na czele stanął ks. Jan Rzymełka, Ślązak, syn hutnika, wykładowca seminarium xx. Misjonarzy na Stradomiu, a z czasem biskup misyjny brazylijskiej Parany. Sekretarzem Towarzystwa był krakowski historyk i nauczyciel Henryk Pachoński. Pierwszą siedzibą był Hotel Krakowski, na rogu ulic Dunajewskiego i Łobzowskiej. W tym miejscu stanął w latach 30. gmach Banku Rolnego, później PKO, a dziś mieści się tu „Przystanek Historia” krakowskiego oddziału IPN.

Po decyzji mocarstw o plebiscycie organizacja zmieniła nazwę na Towarzystwo Obrony Zachodnich Kresów Polski. Działalność koncentrowała się z jednej strony na pomocy finansowej dla śląskich działaczy, a z drugiej na organizacji wieców, odczytów i kursów języka polskiego. Na wieść o wybuchu powstania zwołano wiec na Rynku Głównym, a całość zebranych dotąd funduszy Towarzystwa przekazano przedstawicielom powstańców.

Jednak sukces?

Pod względem militarnym I powstanie poniosło klęskę. Przy takiej dysproporcji sił i bez interwencji Wojska Polskiego nie mogło zresztą liczyć na zwycięstwo. Natomiast politycznie ta zbrojna demonstracja, połączona z polską akcją dyplomatyczną, odniosła sukces. Aresztowanych powstańców zwolniono, ogłoszono amnestię, umożliwiono też powrót tym, którzy uciekli do Polski. Niemcy wycofali z obszaru plebiscytowego znienawidzony Grenzschutz, wprowadzając policję bezpieczeństwa. W styczniu 1920 r. zaczęły tu przybywać wojska alianckie, a w lutym komisja międzysojusznicza z gen. Henrim Le Rondem na czele.

Widocznym znakiem polepszenia sytuacji ludności polskiej były wybory gminne z listopada 1919 r. Polscy kandydaci zwyciężyli w 18 powiatach. Ponad 40% głosów padło na polskich kandydatów nawet w mocno zniemczonych miastach, w Kluczborku, Koźlu i Królewskiej Hucie (Chorzów).

Głównym zadaniem było teraz przygotowanie się do plebiscytu, w czym znaczny udział brało krakowskie Towarzystwo Obrony Zachodnich Kresów Polski. Strona niemiecka nie pozostawała bierna. Nim zapadły ostateczne decyzje, Ślązakom jeszcze dwukrotnie przyszło chwytać za broń.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Michał Wenklar, historyk, naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.